Jeszcze tylko trzeba wykończyć

Ruda MOSiR elewacja

Rozszerzenie Ekstraklasy było kontrowersyjną decyzją, którą argumentować można na szereg sposobów. To szansa dla większej liczby zespołów na rywalizację na najwyższym poziomie, a także pole do profesjonalizacji i zwiększania lokalnego zaangażowania. Z drugiej strony 14 zespołów bywa używane jako karta przetargowa przeciwko fazie playoff. Ktoś powie, że właśnie dlatego rozszerzono ligę. Pojawiają się też głosy, że od teraz będzie trudniej spaść i to było faktycznym powodem reformy. 

Mało istotne już w obecnej chwili, istotne bardziej co to rozwiązanie produkuje. Dzięki temu zespoły z drugich miejsc w 1 Lidze mogły zmierzyć się ze sobą o bezpośredni awans do FE. To zawsze porywające i pełne zagadek wydarzenie, ekipy z południa i północy nie mają okazji, by regularnie rywalizować między sobą. 

Gwiazdorska obsada 

Wejście na trybuny na niedługo przed meczem mogło być dla zarówno dla okazyjnego, jak i całosezonowego bywalca szokiem. Gdy spojrzeć nawet na magazyn 1 Ligi, to niewiele krzesełek w regularnych spotkaniach w rudzkiej hali znajdowało swojego meczowego właściciela. Tym razem prawie wszystkie miejsca dostąpiły tego zaszczytu.

Gwiazda kibice

Bezpośredni przykład jak na ludzi działa gra o stawkę w samej końcówce sezonu. Rola samej rangi meczu oraz akcja marketingowa klubu zaowocowały ponad pięćsetosobową frekwencją. Duży sukces. Fanom wręczano także namiastkę meczowego programu – wielki pozytyw, choć przyjęta forma graficzna bardzo podstawowa.

Gwiazda program

Nie zabrakło halftime show, w którym łapiący piłki tenisowe widzowie mogli się zmierzyć z bramkarzem w akcji sam na sam. Akurat udział wzięli ci najmłodsi. Także właściciele wylosowanych numerów programów otrzymywali nagrody.

Widownia żywo reagowała na boiskowe wydarzenia, ale żeby w żadnej chwili nie zaznała spokoju wyposażono ją w bębniarza i megafonistę. Najprawdopodobniej piłkarscy adepci rudzkiej szkółki bezustannie pokrzykiwali typowe przyśpiewki (a czasem i mniej adekwatne: “kto nie skacze, ten z policji”), nawet przy akompaniamencie niektórych sektorów.

Gospodarzy recepta na remis 

Emocjonujący przebieg, wydaje się, że Gwiazda od samego początku stwarzała bardziej klarowne sytuacje, bo takimi można nazwać akcje sam na sam z bramkarzem czy nawet wymagające tylko wykończenia do pustej bramki. Żadna z takich w pierwszej połowie nie zakończyła się sukcesem, a gospodarze kończyli połowę z golem strzelonym do szatni. 

Szybkie wyrównanie po przerwie – wysoki aut i uderzenie Michał Hyżego z lewego skrzydła przefrunęło obok bramkarza Constractu. Później ponad jedenaście minut szachowania z obu stron i finalnie sytuacja, która zdefiniowała mecz. Szybki aut gości, którego adresatem miał być Sylwester Kieper, ale nadział się na przeszkodę w postaci bramkarza gospodarzy. Nie że golkiper wybił czy złapał piłkę – obaj panowie zderzyli się przed polem karnym, a sędzia już z czerwoną kartką w ręce upewniał się, że z leżącymi na parkiecie jest wszystko w porządku. 

Gwiazda przetrwała dwie minuty z trójką w polu, a sekundy po uzupełnieniu składu po kontrze Kamila Kmiecika i wyłożeniu piłki zrobiło się 2:1, a eksplodujące trybuny było pewnie słychać po drugiej stronie ulicy. Może właśnie ta świadomość sprzyjającego szczęścia i uśpiona czujność nie pozwoliły dowieść zwycięstwa do końca. 

Gwiazda hala
Ta bramka przetrwała futsalowe oblężenie w przewadze. Choć stan wskazuje na wiele innego rodzaju oblężeń…

Nie pozwoliła także wygrać postawa podbramkowa, szczególnie w tych najbardziej dogodnych sytuacjach. Z drugiej strony do neutralnego wyniku przyczyniła się solidna gra w osłabieniu. 

Gości recepta na remis 

Bardzo solidna postawa Pedro Rosario w pierwszej połowie pomogła Constractowi utrzymać zero z tyłu, a błyskotliwy strzał z prawego skrzydła – prowadzić do przerwy. Sam bramkarz gości cały czas próbował wywierać presję na arbitrach adresując do nich swoje słowa po niemal każdej stykowej sytuacji. Na wydarzenia boiskowe reagował żywiołowo, jakby nawet przesadnie. 

W kluczowym momencie meczu, w którym to goście właśnie mieli doskonałą okazję, by wyjść na prowadzenie, stuprocentowo zawiedli. To była nadzwyczaj nieudolnie rozegrana przewaga, bez pomysłu, bez żadnego polotu, niemalże bez próby “wyczyszczenia” drogi do bramki, strzały głównie ze środka, a raczej obijanie obrońców piłką. Tak jak inaugurujący ją rzut wolny – bez szukania dziury w całym, po prostu uderzenie w bramkarza. Jakby w ogóle nie przewidzieli i nie przygotowali tego wariantu gry. Nie pomógł nawet wzięty przez trenera czas, po którym rozgrywanie uległo nieznacznej tylko poprawie. Jedna akcja po powrocie czwartego z przeciwników i Constract już przegrywał. Te dwie minuty to synonim niedzielnego remisu. 

O tyle fortunnie, że uśpiona czujność gospodarzy została wykorzystana, a przyczajony w polu karnym Bartek Piórkowski skierował powietrzne wstrzelenie do siatki. 

Tylko remis (2:2), w głównej mierze spowodowany grą w przewadze, o której chciałoby się zapomnieć. A może lepiej użyć jej jako materiału szkoleniowego. 

Zew Ekstraklasy 

Ten pojedynek można by uznać za powtórkę sprzed zeszłego sezonu. Wtedy stawką było starcie z drużyną barażową FE o awans ligę wyżej. Nagrodę otrzymywał tylko zwycięzca, tym razem przegrany nie pożegna się z marzeniami, więc i stawka dwumeczu jest teoretyczne niższa. Przed rokiem triumfowała Gwiazda, a fanów na widowni w Rudzie było dużo mniej.

Oblicze katastrofy 

Wschodzący futsalowy team, ludzie chętni zobaczyć upragniony od dawna awans i arena, która odstrasza już widziana z oddali. Nieistotne nawet ustawione rusztowanie, to przynajmniej znak, że prowadzona jest jakaś forma renowacji, ale całokształt bynajmniej nie sprawia, że chce się tu wracać na kolejne spotkania. 

Halembski MOSiR znajduje się pobliżu miejskiego parku wodnego oraz scalony jest z restauracją, więc na pierwszy rzut oka nie wiadomo, jak dostać się do hali. Wnętrze od świata oddzielone jest strefa buforową ze szklanymi ścianami, a na każdym z końców korytarza znajdują się schody na widownię wyposażoną w drewniane ławki minionej epoki. Minioną epokę przypomina tu wszystko inne – brudne i zerwane siatki chroniące okna i ściany, wysłużony parkiet, a także boazeria. Zgromadzonym przeszkadza unoszący się wszędzie kurz. 

Ruda MOSiR scena
Świat jest sceną…

Najbardziej nietypowym elementem głównej areny jest brak miejsca wzdłuż linii na ławki rezerwowych. Tych razem ze sztabami i stolikiem komentatorsko-sędziowskim ulokowano we wnęce w ścianie, która obok służenia jako scena, została wyposażona w drabinki z flagą Gwiazdy. 

Warunki, w których trudno pompować wrażenie najwyższej jakości widowiska, ale jak to się przy podobnych okazjach mówi – “hala ma swój klimat”. 

Fortunnie prowadzony jest pierwszy etap renowacji, któremu zostanie poddana elewacja obiektu. Choć tyle. 

Dla kogo awans? 

W którymś miejscu niepisane piłkarskie zasady napomykają, że drużyna, który drugi mecz gra u siebie ma większe szanse na awans. Szczególnie, że w pierwszym spotkaniu padł remis. Faktycznie, dzięki bramce w samej końcówce Constract znajduje się w obiecującej sytuacji przed rewanżem.

Nie sposób na podstawie jednego meczu określić, która ekipa bardziej na Ekstraklasę “zasługuje”. W niedzielę można było zobaczyć z obu stron solidne i twardo grające w futsal zespoły, dla których wynik dwumeczu jest ogromną szansą. W nadchodzącym sezonie dobrze byłoby zobaczyć w Futsal Ekstraklasie i rudzką Gwiazdę i lubawski Constract.

Oceń artykuł

Średnia ocena: / 5. Liczba głosów:

2 Comments on “Jeszcze tylko trzeba wykończyć”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.